Szumowski na bocznym torze. PiS chce wyborczego ekspresu

Minister Szumowski
Czy Minister Szumowski zmieni zdanie

Obóz rządzący położył na stół projekt cywilizowanych wyborów prezydenckich.

PiS otwiera jednak furtkę do żonglowania datami w kalendarzu wyborów, by zwiększyć szanse Andrzeja Dudy na wygraną, a Koalicję Obywatelską może przymusić do sfinalizowania spektakularnej klęski Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Nowe wybory, choć późne, to mają być jednak ekspresowe.#PiS przez ostatni miesiące przeorało Kodeks wyborczy, a wyborów 10 maja i tak nie udało się zorganizować. Teraz ten sam PiS musi wycofywać się z forsowanych wcześniej przepisów.

Co jest w projekcie? Przede wszystkim zakłada on, że wybory będą hybrydowe. “Wyborca – napisano – może głosować korespondencyjnie”, więc każdy będzie mógł zagłosować albo w lokalu wyborczym, albo listownie. Każdy ma mieć taki wyborów. Chęć głosowania listownego należy – wedle projektu – zgłosić najpóźniej 12 dni przed wyborami. A osoby na kwarantannie – do 5 dni.

I tu dowód na to, że ustawa powstawała w pośpiechu. W myśl pierwotnego projektu, jeśli ktoś trafiłby na kwarantannę lub do izolacji na mniej niż 5 dni przed wyborami, to znalazłby się w próżni prawnej: bez możliwości wyjścia z izolacji, by zagłosować w lokalu wyborczym, ale też bez opcji, by wystąpić jeszcze o oddanie głosu listownie. Absurd? Owszem. Później PiS złożyło jednak autopoprawkę, która pozwala takim nieszczęśnikom na zgłoszenie się w piątek tuż przed niedzielą wyborczą po pakiet wyborczy.

Pakiety może dostarczyć urzędnik z gminy. Można się po ten pakiet zgłosić osobiście albo – co PiS chciało już stosować 10 maja – przyniesie go listonosz wraz z inną osobą, która poświadczy, że pakiet został wrzucony do skrzynki. Przesyłki pocztowe nie są jednak rejestrowane.

W praktyce zapisy projektu – jeśli wejdzie on w życie – oznaczają, że ogromna większość ludzi pójdzie głosować tradycyjnie. A tylko niewielka – listownie. To oznacza, że de facto wybory będą tradycyjne.

W projekcie są jednak wytrychy, które pozwalają stworzyć jak najkorzystniejsze warunki dla Andrzeja Dudy. Najważniejszy jest tu art. 14. Pozwala on marszałek Sejmu Elżbiecie #Witek (PiS) skracać terminy wyborcze. Czyli np. ograniczyć czas na aplikowanie przez nowych – niezarejestrowanych na wybory 10 maja – kandydatów. A to sposób na wyeliminowanie innych niż dotychczasowi kandydaci, bo zebrać 100 tys. podpisów w czasie epidemii to już sztuka. Takie skracanie terminów może utrudnić Platformie Obywatelskiej zmianę kandydatki.

Małgorzata #Kidawa-Błońska szoruje po dnie, a w sondażach przeskakuje ją już Krzysztof #Bosak z Konfederacji, kandydat narodowców. Zmiana kandydatury PO, czego nie wykluczają politycy #PO, przy skróconych terminach na zebranie podpisów, byłaby utrudniona, a podjęcie takiej próby przez PO będzie wykpiwane i narazi opozycję na śmieszność.

Bo jak inaczej odczytywać to, że pół miliona podpisów, które jeszcze niedawno składała Kidawa-Błońska pod swoją kandydaturą, miałoby iść na przemiał, a partia desperacko szukałaby na ulicach 100 tys. kolejnych, byleby tylko ktoś inny reprezentował PO w wyborach? Ale i za taką desperacką zmianą są argumenty: wszak Kidawa-Błońska może – jeśli wierzyć sondażom – zdobyć w wyborach mniej głosów, niż przyniosła podpisów osób popierających ją jako kandydatkę (pół miliona), a jest już ta granica, która oznacza klęskę totalną.

Nie dość, że #marszałek może – w myśl projektu – skracać terminy wyborcze, to już po wydaniu zarządzenia o dacie wyborów, może też i tę własną decyzję zmienić. Pkt 4 wspomnianego artykułu mówi bowiem, że na wniosek ministra zdrowia marszałek może “zmienić terminy wykonania czynności wyborczych ustalone w postanowieniu, mając na względzie sytuację epidemiczną na obszarze całego kraju bądź jego części”. Jeśli #Szumowski będzie politycznie posłuszny, to PiS może żonglować terminami – tak na składanie podpisów, jak i samego głosowania. Strona rządowa celuje jednak w 28 czerwca.

Dziś rząd Zjednoczonej Prawicy jest targany konfliktem premiera Mateusza Morawieckiego i wicepremiera Jacka Sasina. Zrzucają oni na siebie odpowiedzialność za klęskę wyborów 10 maja. Znakiem tej klęski są tony wydrukowanych pakietów wyborczych. Te karty, oświadczenia, instrukcje i koperty mogą iść na makulaturę, ale – i to zapisano w projekcie – mogą też zostać wykorzystane w nowych wyborach. Sam rząd nie ma pewności, czy będzie można wykorzystać wydrukowane już karty do głosowania.

Jeśli #PKW jakoś skorzysta z tych papierów – a takie oczekiwanie PiS jest oczywiste – to obóz rządzący uzbroi się w argument, że oto nie wszystko poszło na marne.

Wprost tego nigdzie w ustawie nie zapisano, ale cały projekt marginalizuje ministra zdrowia prof. Łukasza Szumowskiego. Jeszcze kilka tygodni temu wszyscy wyczekiwali jego rekomendacji ws. wyborów – i dał ją. 17 kwietnia stwierdził wprost, że “z punktu widzenia medycznego wybory tradycyjne można przeprowadzić, kiedy będzie szczepionka, czyli za 1,5 do 2 lat”. Powtarzał to później wiele razy. Szczepionki oczywiście dziś nadal nie ma, a wybory de facto tradycyjne mają się odbyć już za półtora miesiąca. A co więcej: Szumowski jest posłem, więc może zagłosować wbrew własnej rekomendacji.

Co prawda Szumowski mówi teraz, że zależy mu na tym, by “była zapewniona dla wszystkich Polaków możliwość, taka realna, wyborów korespondencyjnych”, bo uważa, że “taka forma wyborów jest najlepszą formą i będzie namawiał i rekomendował formę korespondencyjną”. Dziś jednak nikt go już jednak specjalnie nie słucha, a w czerwcu i lipcu tym bardziej jego głos będzie ignorowany – tak przez polityków obozu rządzącego, jak i przez szeregowych wyborców.

Gdy pacjent jest w strachu i czuje, że jego zdrowie jest zagrożone, to biegnie do lekarza i słucha każdego słowa, ufając mu. Ale gdy strach minie, a ten sam pacjent nabierze przekonania, że nic mu nie grozi, to traci motywację, by się wlec do lekarza, bo ten zawsze coś znajdzie. Przerwana terapia to żadna nowość. Dziś, choć można się na to zżymać i bić na alarm, że epidemia zaraz wybuchnie na nowo, to Polacy odstawiają terapię Szumowskiego. Jednocześnie rola polityczna Szumowskiego tak jak szybko i ogromnie urosła, tak teraz kurczy się z każdym dniem.

W ustawie zapisano, że Szumowski ma w rozporządzeniu określić środki ochrony osobistej dla członków komisji wyborczych. I w sumie to tyle. Ma określić, jak ma wyglądać coś, na co się nie zgadzał. W uzasadnieniu do autopoprawki napisano, że przewiduje ona “uwzględnienie istotnej roli ministra właściwego do spraw zdrowia w związku z koniecznością określenia wymogów dotyczących głosowania korespondencyjnego”. Ale to już tylko słowa, bo minister zdrowia jest obozowi rządzącemu potrzebny w wyborach tylko do ich podżyrowania.

PiS chciało w Polsce wyborów jak w Niemczech (w pełni korespondencyjnych w II turze wyborów samorządowych w Bawarii). W uzasadnieniu do obecnego projektu Kodeksu wyborczego PiS powołuje się już jednak na Koreę Południową, gdzie w czasie pandemii (tam już wówczas opanowaną) zorganizowano wybory mieszane (3/4 wyborców zagłosowało w lokalach, a 1/4 listownie). W Polsce jednak można się bardziej spodziewać Polski – wyborów tradycyjnych z nikłym odsetkiem wyborców chcących głosować korespondencyjnie.

Dziś można by przywołać – dość powszechnie wówczas krytykowane – słowa Andrzeja Dudy z 30 marca 2020.: “Jeżeli są warunki do tego, żeby chodzić normalnie do sklepu, to są i warunki do tego, żeby pójść do lokalu wyborczego, z zachowaniem odpowiednich środków ostrożności”. Wówczas chybił lekkim podejściem, ale patrząc na obecne emocje społeczne, to gdyby to powiedział dziś, wstrzeliłby się już celnie.

PiS się spieszy z wyborami, bo kadencja prezydenta trwa do 6 sierpnia. A dwie tury są bardzo prawdopodobne.

Kalendarz – dziś najbardziej prawdopodobny, ale PiS może jeszcze żonglować tymi terminami – jest taki: 28 czerwca I tura wyborów, a 12 lipca II tura. Projekt PiS bardzo skraca czas na składanie protestów – do raptem 3 dni. A czas na orzeczenie Sądu Najwyższego o ważności wyborów – do 14 dni i to od dnia podania wyniku wyborów przez PKW. To ma być zatem, choć opóźniony, to jednak wyborczy ekspres.

Żródło: Wyborcza.pl

admin

Zwolennik wolnych, tajnych i powszechnych wyborów na Prezydenta RP